piątek, 8 marca 2013

[9]

telefony nocą i otwarte okno,


przemarznięte plecy.
szklanka wody z Tobą.

Było ciemno i chłodno. Tylko po szklanym, kruchym suficie w sklepieniu mojego czoła przemykały od czasu do czasu rozświetlone delikatnym, zielonym światłem destrukcyjne myśli z gatunku tych nieprzyjemnych. Leżałam bez słowa, z pociętymi, czerwonymi od wyrzutów sumienia policzkami, z bladymi ze strachu dłońmi. Papierosowy dym, regularnie wydmuchiwany z gorszych ust, otaczał mnie zewsząd, zatruwał serce. Nieruchomo, jak kukła, szukałam możliwości ucieczki, bez możliwości zgięcia chociażby małego palca u ręki - przebiegałam miliony kilometrów, widziałam martwe ogrody, widziałam śmierć w iście szekspirowskim stylu, widziałam tysiące niepewnych, kruchych istnień, schowanych we własnych oddechach...Pomieszczenie było ogromne, a ja nadal czułam się ograniczana. Czasem z oddali zaśpiewało parę martwych już od stuleci wilków. Wróg był blisko, zbyt blisko. Siedział na obciągniętym czarną skórą biurowym fotelu i śmiał się do łez. Wcale tego nie chciałam. Może był najgorszym z najgorszych, ale jego oczy były smutne. Próbowałam pomóc swojemu prześladowcy, ulżyć mu...o czym ja myślałam? W otępieniu podawałam rękę drugiej, złej stronie. Odgryzł mi palce, każdy po kolei. 
Co mogłam więc zrobić? Leżałam dalej, pozwalając, by zatruwał mi duszę i mózg.

Przecież one od dawna 
i tak były 
                                                                       jego
                                                                       własnością



Lednicowe zdjęcie z Grzałkiem, bo wiem, że czasem tu zaglądasz.
Zdrowieję, myśl o nadrabianiu całego tygodnia szkolnego mnie powala,
ale dam radę, w końcu nie takie rzeczy już się robiło, czyż nie?
Byle do maja;*

3 komentarze:

  1. wakacje... to za daleko! jak na razie moje motto brzmi: "byle do Wielkanocy" xd

    OdpowiedzUsuń

Bez promowania i wymuszania na mnie obserwacji.
Żadnych "liczę na to samo"!