czwartek, 23 maja 2013

[16]



...i wcale nie byłoby tak źle. Biegałabym po ludzkich głowach, w nielicznych przypadkach tańczyła na zgliszczach sumień, usiłowała podjąć jakieś nieudolne działania. I miałabym swoje specjalne imię. Tęsknota. W idealistycznych, natchnionych gadkach wpaja się nam, ze cały wszechświat jest dla nas. Jakby całkowicie zapominało się o kolorowych, burzliwych upojeniach, obsesyjnie skrzypiących w głowie i rzeczywistości łóżkach, o dymie gryzącym w nieporadne oczy. JEŚLI NIE WPOICIE NAM PEWNYCH WZORCÓW ZACHOWAŃ TERAZ, TO...Grzebiąc wszystko, otrzymujemy tyle, co nic. Bo ciągle patrzymy ludziom tylko na usta, bo kochamy nie sercem, ale szaleństwem. Bo "starać się" nie jest synonimem "wygrać życie" [...] 

Bez możliwości zguby świat byłby sterylnym rajem bez możliwości odnalezienia Boga

sobotnie zdjęcie, miło tak siedzieć przy torach
i leżeć parę centymetrów od czyjegoś pola
z Drzazgunią i czuć wiatr we włosach.
pani fotograf odpoczywa, a modelka porywa aparat
- tak powstałam rozwiana, siedząca ja u góry.

jestem szczęśliwa

sobota, 18 maja 2013

[15]

half the time we just sit around


talkin' shit over sour milk
waitin' for the rain to come down

przebaczenie = oczyszczenie

zdjęcie sprzed roku...
piękne dni kiedyś i dziś

he's so high, high above me, he's so lovely


środa, 8 maja 2013

[14]

It's sill written in the scars of our hearts


We're not broken, just bent
And we can learn to love again

1 - 5 maja najlepszą majówką w życiu!
Lubię maksymalny brak jakiegokolwiek ogarnięcia i wzajemne nieodnalezienie się na naszym ostrzeszowskim pkp (JAK MOŻNA), lubię brudzić się nutellą z naleśnika, lubię jechać z Tobą 8 i pół godziny pociągiem i biec razem przez poznański dworzec, żeby wsiąść na pół sekundy przed zamknięciem drzwi, lubię słyszeć, jak Jakub mówi "jaki żalik", lubię najpiękniejsze adoracje, kiedy prawie szlocham na głos, lubię spanie na filmie, lubię dziwne rozmowy nad nazaretańskimi posiłkami ("ej, czy to są ziemniaki?"), lubię "i co porabiacie, dziewuszki?", lubię pokonywać swoje granice wytrzymałościowo-fizyczne, lubię spacery po lasku nazaretańskim, lubię leżeć z Tobą na huśtawce, w Twojej bluzie, grzebać w Twoim telefonie, lubię wyczerpana prowadzić rower brzegiem jeziora wytyckiego, lubię siedzieć w zielonej łódce, lubię zasypiać nad "Dziadami" średnio co 5 sekund, lubię ryzyko we własnym domu (hahaha), lubię tatusiowe wejście smoka, lubię mojego Bagiennego Księcia, lubię grę w 'Poderwij dziewczynę', lubię szczere rozmowy do rana, lubię tańczyć na środku ulicy, lubię, jak gderasz, że jak zwykle za cienko się ubrałam, lubię 'naukę' jazdy skuterem, lubię nosić Twoje koszulki, lubię, gdy siostra Michalina mówi do mnie "don't worry, Gosiaczku, don't worry", lubię śmiać się z Jakubem, lubię dzielić pokój z Anią i Agatką, lubię siostrę Benedettę i jej 'harleya', lubię spacerować z Tobą za rękę po Starym Mieście w Lublinie, lubię Twoje 'koraliki' przy rowerze, lubię jazdę rowerem z Tobą i Kalimem 5 kilometrów pod rozgwieżdżonym, ciemnym, lubelskim niebem, lubię...tak dużo lubię! 
Wspaniały czas, spędzony z Wami, z Tobą! Dziękuję!