niedziela, 29 września 2013

[30]




tęsknię za ucztą pod trzepakiem na boisku szkoły, którą widziałam pierwszy raz w życiu
tęsknię za długimi spacerami przez trzy wsie za jednym razem
tęsknię za mnóstwem łąk, zielenią, nielegalnym chodzeniem po tamtym terenie
tęsknię za spontanicznymi przejażdżkami skuterem po lesie
tęsknię za doświadczaniem ciężkiej pracy i poświęcaniem się dla innych
tęsknię za beztroską, za krajobrazem polskiej wsi, słońcem i deszczem
tęsknię za tamtymi ulicami, polnymi drogami, wrzaskiem ptaków zrywających się do lotu
tęsknię za dziwnymi spojrzeniami ludzi, których nie znałam (chociaż znałam ich powód)
tęsknię nawet za tamtym wybuchem, gdy w  nocnej ciemności szlochałam ci w bluzę

tęsknię za tamtym wycinkiem mojego L A T A - po raz pierwszy w życiu


niedziela, 22 września 2013

[29]




Wiesz, tyle jest na tym świecie niedopowiedzeń, tak często ludzie niepotrzebnie szeleszczą w Twoim kierunku fałszywym uśmiechem i obijają twarze o kolejne rozczarowania. Oni są zgorzkniali, a ich gorycz jest czysta jak spirytus, który właśnie w tej minucie zabija kolejnego człowieka, stąpającego po tej ziemi. Boję się, że nie potrafię być tak silna, dobra, mocna, nieugięta. Chcę być skałą, i co z tego? Uda się raz, drugi, wszystko zepsuje trzecie podejście. Nie mam wyrzutów sumienia, staram się i przeżywam katharsis, nieustająco. Nie boli, o dziwo. Dojrzałam, widzisz? Nie wiem tylko, na jak długo. Chcę trwać w Tobie i w sobie, rozumiesz? ...rozumiesz, i to jak. Ten krótki czas, składający się z nie aż tak wielkiej liczby dni, wpłynął na mnie nie tylko kojąco, ale i zaserwował parę kopniaków, bym wreszcie oprzytomniała. I faktycznie - zrobiłam to. Moja mała, intymna rewolucja.
To dobrze.

I tamto miejsce za lasem, tamten koc, słońce - to na skórze i to przebijające mocno przez korony drzew, perfekcyjna cisza, śmiech, zrozumienie, prawda, brak kompleksów, wolność, agresywna młodość, wiatr poruszający zbożem, byle jakie ubrania, brak makijażu i troski o wygląd, natura, trawa, ciepło i niezwykle silna pewność. Nie siebie. Pewność Ciebie.
To było wspaniałe lato, a zdjęcie pochodzi z tamtego dnia.
Byłam wtedy szczęśliwa. Perfekcyjnie szczęśliwa.

Chciałabym, żeby było jeszcze piękniej.
Dziękuję, przepraszam.

like a parachute, i'm breathing in,
You're breathing out the same.
we give and take [...]
we'll take it off and soak our skin.
she's in a town that holds a lonely road,
and the night is falling. there's a road
that follows to a home, and the sky is heavy. [...]
You are what i never knew i needed.



poniedziałek, 9 września 2013

[28]



Lato 2012, ponad rok temu...tak bardzo bolało mnie wtedy serce, z niepewności, niezorientowania się we własnej sytuacji, z goryczy spowodowanej własnym położeniem...
Zaczęły się obowiązki, szkoła i monotonia, ale nie poddaję się. Śliczne dwie piąteczki na początek i zachętę do dalszego starania się. Nigdy nie narzekałam na tę klasę, bo jest naprawdę w porządku, ale czuję się w niej lepiej niż w zeszłym roku. Poprawił mi się kontakt z        , a pogorszył z        , niestety. Muszę nad tym popracować. Z pewnych cech po wakacjach jestem wyleczona. Drażni mnie mniej rzeczy niż zazwyczaj, jest dobrze. Jutro na uroczy, kulturalny obiadek z M. i angielski. I nauka, o.
Daję radę, ale Ty, Panie Boże, Ty mnie prowadź! :)

niedziela, 1 września 2013