poniedziałek, 9 września 2013

[28]



Lato 2012, ponad rok temu...tak bardzo bolało mnie wtedy serce, z niepewności, niezorientowania się we własnej sytuacji, z goryczy spowodowanej własnym położeniem...
Zaczęły się obowiązki, szkoła i monotonia, ale nie poddaję się. Śliczne dwie piąteczki na początek i zachętę do dalszego starania się. Nigdy nie narzekałam na tę klasę, bo jest naprawdę w porządku, ale czuję się w niej lepiej niż w zeszłym roku. Poprawił mi się kontakt z        , a pogorszył z        , niestety. Muszę nad tym popracować. Z pewnych cech po wakacjach jestem wyleczona. Drażni mnie mniej rzeczy niż zazwyczaj, jest dobrze. Jutro na uroczy, kulturalny obiadek z M. i angielski. I nauka, o.
Daję radę, ale Ty, Panie Boże, Ty mnie prowadź! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Bez promowania i wymuszania na mnie obserwacji.
Żadnych "liczę na to samo"!