środa, 23 października 2013

[35]


i can't breathe and i can't smile, this better be worth my while.
i feel numb most of the time, lower i'll get - the higher i'll climb
and i will wonder why i got dark only to shine. [...]
Yeah, i'm no good, no good to anyone, cause all i care about is being number one. [...]
Oh, it's a reasonable sacrifice. [...]
i'll light up the sky - stars than burn the brightest fall so fast and pass you by
spark like empty lighters. dum, dum, dum...


Stresująco, ciężko, niezadowalająco i dziwnie, ale daję radę. Wszyscy dajemy radę.
Gdyby nie fakt, że wewnątrz jestem przygotowana na różne przeciwieństwa losu w zwykłych, codziennych sprawach, pewnie zachowywałabym się tak, jak w niektórych momentach zeszłego roku szkolnego (czyli godzinami i dniami kultywowała użalanie się nad sobą). W sumie - mimo wszystko - jest dobrze, chociaż zimno, tęskno i zbyt pracowicie. 

Mogłabym napisać tutaj dużo, ale powiem może tylko, że ostatnimi czasy nachodzą mnie wspomnienia wszelkich możliwych początków. Lato, 2012 oraz 2013, tak bardzo odmienne od siebie. Zima 2013. Śnieg. Korytarz. Prażące słońce. Kawiarenka. Ukradkowe spojrzenia. Niedopowiedzenia. Ręka. Spóźnienie. Zraszacz. Park. Peron. Nie ma wystarczająco określeń w języku polskim, by opisać, jak bardzo ważne i cenne są dla mnie wszystkie elementy mojej sentymentalnej układanki...

Zastanawiałam się ostatnio, jaki zmysł jest dla mnie najważniejszy. Węch, dotyk, wzrok, słuch, smak...? Każdy jest tak bardzo ważny, potrzebny...Po dłuższej refleksji doszłam do wniosku, że chyba jednak dotyk. Dzięki niemu mogę w końcu czuć swoje palce splecione z Twoimi, choć tak rzadko, za rzadko je czuję...Chyba nie umiem pisać o uczuciach, ani tak rozbijając się na szczegóły jak Śmigło, ani tak prosto i bezpośrednio jak Daga (przynajmniej w ostatnim poście, he,he,he). Dla mnie one...są, istnieją, tak bardzo niezbędne. Chyba mam ich w sobie za dużo. Są nagromadzone zbyt gęsto, żeby można o nich mówić ot, tak. Przepraszam. Ale ich obraz jest zbyt piękny, żebym umiała o nim opowiedzieć.

I wierzę, i czekam, i oddycham, i uczę się, i staram niesamowicie, i zajmuję się wszystkim, co możliwe, i liczę, i piszę, i wzdycham, i śmieję się głośno.

...nie wspominając już o reszcie prozaicznych czynności. Ale i je wykonuję - a przynajmniej staram się - bez szemrania, bo nie jestem trzepniętą w czerep Emmą Bovary.

Mam chore ambicje, dzień apoteozy samej siebie
baaaaaaardzo stare zdjęcie.


niedziela, 20 października 2013

[34]



Moja Ala, Aluś, Aleńka.
Moja bratnia dusza, Siostra z wyboru i przyjaciółka. Bardzo kocham to małe, niewiarygodnie kontaktowe i towarzyskie stworzonko. Dziękuję Ci najmocniej, bo jesteś ze mną już prawie trzy lata. Najukochańsza Siostrzyczka świata, chociaż jest rudą krową, próbuje flirtować z barmanami w naleśnikarniach na odległość, zabiera mi kołdrę i naśmiewa się ze mnie razem z moimi rodzicami. Może nie zawsze było najlepiej, ale w te niecałe dwa dni przekonałam się po raz kolejny, że mam tyyyyyyyyle szczęścia! Bardzo tego potrzebowałam, wspaniały i pełen radości czas. Takie jesteśmy milutkie, fajne , piękne i cudowne, moja najdroższa panno B.

Stresujący okres życia. Zbieramy tyłeczek w troki i dajemy z siebie wszystko, bo mnóstwo ludzi podtrzymuje mnie na duchu i nie tylko - mnóstwo ludzi na mnie liczy. Mam pomocników i mózg. Wystarczy.

i wanna take You somewhere so You know i care. 
but it's so cold and i don't know where. [...]
and i wanna kiss You, make You feel alright. [...]
and I wanna cry, and I wanna love...but all my tears have been used up. [...]
and if somebody hurts You, i wanna fight, but my hands been broken one too many times. [...] words - they always win, but i know i'll lose. 
and i'd sing a song, that'd be just ours [...] and i wanna cry, I wanna learn to love.


wtorek, 15 października 2013

[33]



Tak, przyznaję się.
Przed ludźmi, światem, Bogiem, przyznaję się otwarcie: jestem niespokojna, głośna, męcząca. Jestem idealistką, ale nieidealną. Nie jestem stukniętą babą walczącą o nieprzedmiotowe traktowanie obnażonymi piersiami, ale jestem feministką. Jestem samokrytyczna, ale potrafię stanąć przed lustrem i powiedzieć do siebie "zobacz, masz ładne oczy". Jestem zainteresowana własnym tyłkiem, ale nie nazwę się egoistką - już nie; pewna osoba skutecznie mnie tego oduczyła. Jestem wierzącą i praktykującą katoliczką, ale dostaję białej gorączki, gdy stykam się z fanatyzmem. Uwielbiam dziwne, zwracające uwagę ubrania - z drugiej strony irytują mnie młodziutkie, śliczne i świeże dziewczyny, malujące sobie grube krechy na powiekach, zaczesujące ogromne grzywki, wyglądające wszystkie tak samo w 'oryginalnych' rzeczach. Kocham żyć, ale boję się, że znowu coś pójdzie nie tak. Mam przyjaciół, choć czasem wolę być sama. Jestem komunikatywna, ale nie dogadam się z każdym.
Jestem paradoksem, a może po prostu człowiekiem? Prostym, jednym z wielu, mającym swoje własne życie, przebłyski szczęścia, małe radości i większe problemy? LUDZIE, JA ŻYJĘ! NIE JESTEM WEGETUJĄCĄ ROŚLINĄ!!! Czasem mam ochotę wyjść na ulicę i tak właśnie krzyczeć. Czuję, że żyję, kiedy przychodzę ze szkoły i przytulam mojego brata, kiedy śmieję się z rodzicami, kiedy kąpię się z Tobą w Adriatyku o czwartej nad ranem, kiedy patrzę na zachodzące nad łąką słońce, kiedy wygłupiam się z najukochańszymi ludźmi świata...
Mogę powiedzieć tylko, że jeśli chodzi o egzystencję, godną egzystencję - chyba daję radę!:)

PS Urocze zdjęcie z Synkiem przed sprawdzianem z hispu!

Chciałem zreperować świat, a oto widzę, że sam
jestem jednym z tych cholernych drani i świń.
Szeroka droga nie była moja, jasna siła - utracona.
Dopiero teraz wiem, jak nisko upada
kto nie wypełnił swego czasu w pokorze.
Oto dlaczego tak się obawiam, że za minutę trzeba będzie wstawać i żyć.
[...] Niepożądane myśli, klęska wiary, fale strachu.
Z nieodwracalnym skutkiem, burzą trwały, senny azyl.
I oto trzeba będzie dumnym krokiem iść bez twarzy w kolejny dzień...


poniedziałek, 14 października 2013

[32]


Siedzę i próbuję ułożyć myśli.
Nie mam na co narzekać. Czy to znaczy też, że nie mogę mieć w takim razie żadnych refleksji i przemyśleń nad danymi sprawami, problemami? Hm, trudno powiedzieć. Jestem rozszczepiona na parę ważnych aspektów. I jem, i modlę się, i kocham (kochana Elisabeth Gilbert, co za niesamowita kobieta pod względem ideologicznym i lifestyle'owym!). Jestem zajęta mniej i bardziej ważnymi rzeczami. Nie mam inspiracji, czy też nie mam po prostu czasu? Wszystkie najważniejsze czynniki mam - albo po prostu jestem w trakcie. Brak zawieszenia i bezruchu, bo bierność jest równoznaczna z zabójstwem. Uczę się dużo. Wszystkiego jest ostatnio w moim życiu dużo. Dostrzegam pozytywy, negatywy staram się odkładać. Jestem pogodzona ze sobą, ukołysana przez wspomnienia. Rozczula mnie ten skomplikowany kalejdoskop tęsknot i pragnień. Tak bardzo chciałabym, żeby wszystko ulegało tylko dobrym zmianom, ale wiem, że tak po prostu się nie da. Nie tęsknię za brakiem stabilności, za czasem rozchwiania i egoizmu. Wyzbywam się gniewu jak toksyn, unikam niezdecydowania. Jakoś się trzymam, a mam naprawdę porządnie wmontowane poręcze.
22:45. Czas na sen.

PS. Bardzo kocham kobietkę ze zdjęcia u góry, pochodzącego sprzed roku, widzę się z nią już w piątek i bardzo się z tego powodu cieszę! ;*


sobota, 5 października 2013

[31]


Wybrane z notatników, prowadzonych na przestrzeni 2012/2013:

"Absurd sprzyja przyciąganiu międzyludzkiemu (i to jeszcze jak)". "Bez tego [...] być może najważniejszego czynnika...po prostu nie potrafisz". "Rozmarzenie od czasu do czasu".  "Siedzisz w oczekiwaniu już parę wieków". "Niestabilny emocjonalnie". "Gubisz się w swojej zabrudzonej rzeczywistości". "Nie dać się przekrzyczeć".  "Bo w tamtym czasie trudno było mi się określić". "Pogoń, obława". "Pod pod sklepieniem czoła budujemy własne posągi, a przed lustrem klękamy". "Przecież życie chwilą miało nam coś dać". "Zamiast innym, stawiam za dużo pytań samej sobie". "Rozpadam się i na nowo zrzeszam". "Bo może nie wszyscy są tak głupi jak ja, by się nad tym zastanawiać". "Ja wcale tego nie chciałam, tylko marzyłam wieczorami o Twoich rękach". "Ale wiesz co? Ty się boisz". "Nienauczeni bytu". "Perfekcyjna całość". "Wszystko, co potrzebne, uległo już rozkładowi". "Lawina. [...] Ucieczka?". "Czekałam". "Pełnowartościowo". "Jesteśmy tylko szybkim uśmiechem wiatru wczorajszego dnia". 

I wiesz, że prędzej zdechnę, niż zadowolę się niczym i odepchnę krzyż.
[...] Nienawidzę ludzi za każde kłamstwo, które musiałem połknąć, żeby teraz nim rzygać,
ale moje zimne oczy nie gasną i wszystko, wszystko dopiero się zaczyna
Nauczyłem się wiele, lecz nie od nich. [...] 
Przeszłość jest mostem, który płonie, przyszłość to wolność. [...]
A jedyny mój możliwy koniec to...gdy własny ogon zaknebluje mi pysk. [...]
Wciąż chcę pokonać niemoc wobec świata, który łamie mi palce.
Jego bezinteresowną przemoc, która uczyniła mnie kaleką na starcie.
Nawet sobie mogę powiedzieć: 'nie znasz mnie'. [...]
Ile to już lat wciąż to samo stanowi moją siłę i największą słabość?
Brutalnie walcząc, rozrywa tożsamość i cokolwiek zrobię, to zawsze za mało.