wtorek, 15 października 2013

[33]



Tak, przyznaję się.
Przed ludźmi, światem, Bogiem, przyznaję się otwarcie: jestem niespokojna, głośna, męcząca. Jestem idealistką, ale nieidealną. Nie jestem stukniętą babą walczącą o nieprzedmiotowe traktowanie obnażonymi piersiami, ale jestem feministką. Jestem samokrytyczna, ale potrafię stanąć przed lustrem i powiedzieć do siebie "zobacz, masz ładne oczy". Jestem zainteresowana własnym tyłkiem, ale nie nazwę się egoistką - już nie; pewna osoba skutecznie mnie tego oduczyła. Jestem wierzącą i praktykującą katoliczką, ale dostaję białej gorączki, gdy stykam się z fanatyzmem. Uwielbiam dziwne, zwracające uwagę ubrania - z drugiej strony irytują mnie młodziutkie, śliczne i świeże dziewczyny, malujące sobie grube krechy na powiekach, zaczesujące ogromne grzywki, wyglądające wszystkie tak samo w 'oryginalnych' rzeczach. Kocham żyć, ale boję się, że znowu coś pójdzie nie tak. Mam przyjaciół, choć czasem wolę być sama. Jestem komunikatywna, ale nie dogadam się z każdym.
Jestem paradoksem, a może po prostu człowiekiem? Prostym, jednym z wielu, mającym swoje własne życie, przebłyski szczęścia, małe radości i większe problemy? LUDZIE, JA ŻYJĘ! NIE JESTEM WEGETUJĄCĄ ROŚLINĄ!!! Czasem mam ochotę wyjść na ulicę i tak właśnie krzyczeć. Czuję, że żyję, kiedy przychodzę ze szkoły i przytulam mojego brata, kiedy śmieję się z rodzicami, kiedy kąpię się z Tobą w Adriatyku o czwartej nad ranem, kiedy patrzę na zachodzące nad łąką słońce, kiedy wygłupiam się z najukochańszymi ludźmi świata...
Mogę powiedzieć tylko, że jeśli chodzi o egzystencję, godną egzystencję - chyba daję radę!:)

PS Urocze zdjęcie z Synkiem przed sprawdzianem z hispu!

Chciałem zreperować świat, a oto widzę, że sam
jestem jednym z tych cholernych drani i świń.
Szeroka droga nie była moja, jasna siła - utracona.
Dopiero teraz wiem, jak nisko upada
kto nie wypełnił swego czasu w pokorze.
Oto dlaczego tak się obawiam, że za minutę trzeba będzie wstawać i żyć.
[...] Niepożądane myśli, klęska wiary, fale strachu.
Z nieodwracalnym skutkiem, burzą trwały, senny azyl.
I oto trzeba będzie dumnym krokiem iść bez twarzy w kolejny dzień...


2 komentarze:

  1. Wiesz, to chyba dobrze, że jesteś właśnie taka. Nie uciekasz w przesadne skrajności, ale po prostu jesteś... taka ludzka i szczera. Złoty środek.
    Oj tam, proszę bardzo. Komplement, ale szczery :))

    OdpowiedzUsuń
  2. Świetna notka takie jak lubię no i widzę słowa Roguckiego :>

    OdpowiedzUsuń

Bez promowania i wymuszania na mnie obserwacji.
Żadnych "liczę na to samo"!