wtorek, 26 listopada 2013

[42]

 czy ktoś wie, skąd blokada zdjęć w większości wcześniejszych postów na moim blogspocie? ;O
 nie mam pojęcia, gdzie się podziały!

niedziela, 24 listopada 2013

[41]


W każdy wieczór i w każdą noc wtulają się we mnie tęsknoty.
Mam chłodną poduszkę i znów przyspałam sobie lewą rękę.
Obsesyjnie i w nieco chory sposób pragnę grudnia.
Jeszcze nigdy w moim życiu listopad nie mijał tak szybko.
Miałam i mam dużo szczęścia.
Tak bardzo chciałabym poradzić sobie we wtorek.
Gdybym mogła, cofnęłabym parę rzeczy, które kiedyś zrobiłam.
Jestem niegodziwym dzieckiem Boga, bo nie umiem kochać swoich bliźnich.
Cóż, przynajmniej nie wszystkich.
Wydawać się może, że dana sytuacja jest igiełką, a my materiałem.
Inspirują mnie ludzie.
Cały czas szyję swoje człowieczeństwo, żeby wyglądało lepiej.
Nigdy nie przestanę mieć swojego zdania, a nieumiejętność zbudowania własnego wizerunku mnie śmieszy.
Przecież umiemy.
Chciałabym umieć stwarzać jakiś klimat słowami. Ciągle się uczę.
Nie umiem.
Moim pisanym słowom brak smaku i temperatury.
Nie dam się pogrążyć.
Będę silna.
Muszę koniecznie zacząć chować zęby.
W porównaniu do Ciebie jestem kiepskim, skomplikowanym człowiekiem.
Coś się ruszyło.
A Tobie z kolei dziękuję za piękne listy, bo są dla mnie ważne.
Przyjaźń - miłość bez skrzydeł.
Jestem dumna.
Szeleszczą mi ręce i usta. Coś musi, bo z miastem zrudziałym od jesiennych liści pożegnałam się już dawno.
Do końca roku szkolnego nie piszę już żadnego scenariusza, o nie.
Wieczne zmęczenie.
Za dużo narzekam.
Stabilność, jakaś pewność.
Zadzwoń.

Dlaczego weekendy mijają tak szybkoooo?
Ale wczorajszy wieczór uwielbienia był cudowny!
Zdjęcie z czasów gimnazjum, wtedy mój kontakt z niektórymi osobami nie ograniczał się tylko do "cześć".

czwartek, 21 listopada 2013

[40]


moi najukochańsi rodzice. true love

pękam z dumy, bo wysiłek się opłacił.
nie jestem rozczarowana, a wręcz przeciwnie - zachwycona!

poniedziałek, 18 listopada 2013

[39]


Weronisiowe.
Wkurzające jest leżenie w łóżku przez znaczną część poniedziałku, ale jeszcze bardziej wkurzająca jest świadomość nadrabiania szalonej ilości notatek z dzisiejszych dwóch polskich.
Wyciągnęłam glany z piwnicy.
Byle do grudnia.

Wydaje mi się, że ten tydzień nie będzie dobry, arr
Cudownie, że jesteście!


Baby, we both know
That the nights were mainly made for saying things
That you can't say tommorow day [...]
Simmer down and picker up
I'm sorry to interrupt, it just I'm - constantly on cusp
of trying to kiss you. [...]

piątek, 15 listopada 2013

[38]



Czwórka ze skrzydłem 3 [...] może być towarzyska i posiadać duże poczucie humoru. Chce być kreatywna i potrzebna światu. [...] Niektóre ubierają się wyzywająco i kolorowo, żeby wyróżnić się z tłumu. Gdy 4w3 jest w stresie, często zachowuje się inaczej publicznie, a inaczej prywatnie. Może np. nie ujawniać publicznie, wśród znajomych, żadnych swoich uczuć, a następnie iść do domu i samemu przeżywać [...]. Przywiązuje uwagę do tego jak wygląda, czuje się źle z powodu niedostatków urody. Stara się podkreślić poczucie wyjątkowości przez kontrowersyjny sposób ubierania się. [...] Cele stara się osiągać poprzez [...] potrzebę dowiedzenia innym, że są w błędzie.

HAHAHAHAHAHA dlaczego ten głupi psychologiczny test sprawdza się w znacznej większości?

Czas przecieka mi przez palce, a ja siedzę w swojej fioletowo - kremowej norce.
Jutro występy, tak baaardzo mi się nie chce...a liczyłam na wolny, pozbawiony nauki weekend.
Jestem zmęczona. Byle do grudnia.

Jakub, uwielbiam Twoje listy, nasze jedzenie nielimitowane, naszą przyjaźń i całego Ciebie!

All your life you were only waiting for this moment to arise

środa, 13 listopada 2013

[37]


Gośka - motorniczy. I Ryszard w tanecznym szale za mną. He, he.
Połowinki bardzo udane, nie licząc monotematycznego (monomuzycznego?) didżeja i zabaw jak z - nie przymierzając - pierwszego lepszego, prowincjonalnego wesela, ale i tak wytańczyłam się za wszystkie czasy. Powrót do domu o drugiej, spanie, a na drugi dzień na rekolekcje do Kalisza, ten jakże pusty grafik pełen wolnych dni!

Dojrzewam, i Ty też...razem. Jest cudownie, mnóstwo radości i chęci życia. Wszystko jest piękniejsze w moich oczach, a to dzięki (...)! Ciepło mi w duszy. Wszędzie mi ciepło. I już tęsknię, i już czekam, i nie chcę przestać. Dobrze mi z samą sobą. Rzeczy z kategorii niefajnych olewam. Po całości. Tak, cały post zapełniony kolokwialnym słownictwem.

Słowa na listopad: serce, jedzenie, dystans, zimno, codzienność.

Chyba czas wyciągnąć moje glany - pomarańczki z piwnicy!


piątek, 1 listopada 2013

[36]


Takie uśmiechnięte, majowe. Wtedy powoli zaczynałam fazę odchodzenia od zbyt mocnego makijażu, czyt. robienia grubych, czarnych krech na powiekach. Od wakacji nie zrobiłam ich ani razu. I dobrze.

Ciężko mi opisać, jaki rodzaj smutku wczoraj odczuwałam. Niedocenienie, poczucie żalu - być może. Trudne chwile, krótki płacz przy ludziach. Żeby ochłonąć, pogodzić się z rzeczywistością, uspokoić skołotane nerwy. Cóż, bolesna lekcja. Zapamiętać - nie brać na swoje barki za dużo, nawet jeśli wydaje się, że udźwigniesz całość; wtedy nie będziesz płacić za wszystko stresem. Rozczarowałam się, tak bardzo. Co czułam wczoraj?  Brak, odrzucenie, rezygnację. I mściwość drugiej strony. Zabolało, bo nigdy nie myślałam, że mogłoby dojść do takiej niezbyt ładnej sytuacji. A podobno jestem "wielką indywidualnością" i mam prawo czuć się "dotknięta". Nieważne zresztą. Całe moje zaangażowanie i zapał stało się bezkształtną, szarą, zmiętą w kulę masą. W sumie - trudno mi się dziwić, należę w końcu do dumnej rasy ludzkiej, czyż nie? I nawet, gdybym miała okazję powtórzyć sto razy ten kadr z mojego życia i coś w nim zmienić - nigdy bym tego nie zrobiła. Czy to oznaka słabości? Kolekcjonuję doświadczenia. Te ciężkie też. Zatem tu nie chodzi tylko o jakieś oklepane "forever young" czy "believe in yourself", bo te hasła nasze pokolenie wyświechtało już całkowicie, zapominając o ich dogłębnym znaczeniu. Nie, tu chodzi o to, by najpierw wszystko w moim wnętrzu runęło w gruzach, bym potem patrzyła na to z innej perspektywy. Coś musi się zawalić od czasu do czasu - by można było kontemplować szczęście na innych płaszczyznach. Może wszystko przez moje usiłowanie bycia niezłomną? Może umiałabym wtedy się uspokoić? Je ne regrette rien. Co nie zmienia faktu, że jestem przepełniona goryczą. Ale niepokój znikł. Cóż.


Kocham najdroższą Panią Alicję, bo jest zawiedziona, że nie piszę już, jaka to ona cudowna i wspaniała.
Kocham ją!