środa, 13 listopada 2013

[37]


Gośka - motorniczy. I Ryszard w tanecznym szale za mną. He, he.
Połowinki bardzo udane, nie licząc monotematycznego (monomuzycznego?) didżeja i zabaw jak z - nie przymierzając - pierwszego lepszego, prowincjonalnego wesela, ale i tak wytańczyłam się za wszystkie czasy. Powrót do domu o drugiej, spanie, a na drugi dzień na rekolekcje do Kalisza, ten jakże pusty grafik pełen wolnych dni!

Dojrzewam, i Ty też...razem. Jest cudownie, mnóstwo radości i chęci życia. Wszystko jest piękniejsze w moich oczach, a to dzięki (...)! Ciepło mi w duszy. Wszędzie mi ciepło. I już tęsknię, i już czekam, i nie chcę przestać. Dobrze mi z samą sobą. Rzeczy z kategorii niefajnych olewam. Po całości. Tak, cały post zapełniony kolokwialnym słownictwem.

Słowa na listopad: serce, jedzenie, dystans, zimno, codzienność.

Chyba czas wyciągnąć moje glany - pomarańczki z piwnicy!


1 komentarz:

Bez promowania i wymuszania na mnie obserwacji.
Żadnych "liczę na to samo"!