niedziela, 24 listopada 2013

[41]


W każdy wieczór i w każdą noc wtulają się we mnie tęsknoty.
Mam chłodną poduszkę i znów przyspałam sobie lewą rękę.
Obsesyjnie i w nieco chory sposób pragnę grudnia.
Jeszcze nigdy w moim życiu listopad nie mijał tak szybko.
Miałam i mam dużo szczęścia.
Tak bardzo chciałabym poradzić sobie we wtorek.
Gdybym mogła, cofnęłabym parę rzeczy, które kiedyś zrobiłam.
Jestem niegodziwym dzieckiem Boga, bo nie umiem kochać swoich bliźnich.
Cóż, przynajmniej nie wszystkich.
Wydawać się może, że dana sytuacja jest igiełką, a my materiałem.
Inspirują mnie ludzie.
Cały czas szyję swoje człowieczeństwo, żeby wyglądało lepiej.
Nigdy nie przestanę mieć swojego zdania, a nieumiejętność zbudowania własnego wizerunku mnie śmieszy.
Przecież umiemy.
Chciałabym umieć stwarzać jakiś klimat słowami. Ciągle się uczę.
Nie umiem.
Moim pisanym słowom brak smaku i temperatury.
Nie dam się pogrążyć.
Będę silna.
Muszę koniecznie zacząć chować zęby.
W porównaniu do Ciebie jestem kiepskim, skomplikowanym człowiekiem.
Coś się ruszyło.
A Tobie z kolei dziękuję za piękne listy, bo są dla mnie ważne.
Przyjaźń - miłość bez skrzydeł.
Jestem dumna.
Szeleszczą mi ręce i usta. Coś musi, bo z miastem zrudziałym od jesiennych liści pożegnałam się już dawno.
Do końca roku szkolnego nie piszę już żadnego scenariusza, o nie.
Wieczne zmęczenie.
Za dużo narzekam.
Stabilność, jakaś pewność.
Zadzwoń.

Dlaczego weekendy mijają tak szybkoooo?
Ale wczorajszy wieczór uwielbienia był cudowny!
Zdjęcie z czasów gimnazjum, wtedy mój kontakt z niektórymi osobami nie ograniczał się tylko do "cześć".

1 komentarz:

  1. Stabilność - chyba nigdy tego nie zaznam, pod jakimkolwiek względem. No i.. mam nadzieję, że wtorek się udał. :)

    OdpowiedzUsuń

Bez promowania i wymuszania na mnie obserwacji.
Żadnych "liczę na to samo"!